Belgia chce przyspieszyć zatwierdzenie FSD Tesli

Belgia chce przyspieszyć zatwierdzenie FSD Tesli

Belgia chce przyspieszyć zatwierdzenie Tesla FSD. I właśnie zaczyna się kolejny odcinek serialu FSD Tesli w Europie😉.

Jeszcze rok temu większość ludzi w Europie traktowała Full Self-Driving Tesli trochę jak internetową legendę. Coś, co „podobno działa” w USA, ale u nas raczej nigdy nie przejdzie przez regulatorów. Tak miało być… bo

Za dużo przepisów.
Za dużo ograniczeń.
Za dużo europejskiej ostrożności.

Tymczasem właśnie wydarzyło się coś, co może być początkiem prawdziwego trzęsienia ziemi na europejskim rynku motoryzacyjnym.

Belgia oficjalnie zaczęła analizować możliwość przyspieszonego dopuszczenia Tesla FSD po tym, jak holenderski urząd RDW wydał pierwszą zgodę dla systemu Tesli na drogach publicznych.

I choć na pierwszy rzut oka wygląda to, jak zwykła urzędnicza formalność, w rzeczywistości może chodzić o coś znacznie większego.

Bo Europa właśnie zaczyna rozumieć, że jeśli będzie zbyt długo blokować autonomiczną jazdę… może po prostu przespać kolejną technologiczną rewolucję.

To nie jest jeszcze autonomiczna jazda. Ale ludzie i tak będą się o to kłócić

Na początku trzeba uporządkować jedną rzecz, bo internet już zdążył zrobić z tego chaos.

Tesla FSD w Europie, nadal nie oznacza samochodu autonomicznego.
I Tesla oficjalnie sama to podkreśla.

Obecna wersja systemu funkcjonuje jako „FSD (Supervised)”, czyli system wspomagania kierowcy wymagający ciągłego nadzoru człowieka. Kierowca nadal musi kontrolować sytuację i być gotowy do przejęcia auta (kontroli) w każdej chwili.

Problem polega jednak na tym, że granica między „systemem wspomagania” a „autem jadącym praktycznie samemu” zaczyna się robić coraz bardziej płynna.

I właśnie to wywołuje dziś największe napięcia w Europie.

Holandia otworzyła drzwi. Belgia chce wejść zaraz za nią

Prawdziwy przełom nastąpił w momencie, kiedy holenderski RDW, czyli jeden z najważniejszych europejskich regulatorów rynku motoryzacyjnego, wydał Tesli warunkowe dopuszczenie FSD do ruchu drogowego.

To był moment, którego Tesla potrzebowała od lat.

Bo Europa działa trochę jak domino.

Jeśli jeden kraj przełamie barierę regulacyjną, kolejne zaczynają analizować możliwość uznania tej decyzji u siebie. I dokładnie to dzieje się teraz w Belgii.

Flandria, czyli północna część kraju, oficjalnie poprosiła Teslę o przekazanie dokumentacji użytej podczas procesu homologacji w Holandii. Minister mobilności Annick De Ridder otwarcie mówi o możliwości „szybkiej homologacji” systemu.

To bardzo ważny sygnał.

Bo jeszcze niedawno Europa głównie blokowała FSD.
Dziś zaczyna pytać, jak wdrożyć je szybciej. A to nieco niespotykany obrót sprawy.

Najciekawsze jest jednak coś zupełnie innego

Tesla nie walczy już tylko o możliwość używania FSD. Tesla walczy o przyszły model biznesowy całej motoryzacji.

I to jest znacznie większa historia niż sam autopilot.

Przez lata producenci samochodów zarabiali głównie na sprzedaży aut. Tesla coraz mocniej pokazuje, że prawdziwe pieniądze mogą leżeć gdzie indziej. W oprogramowaniu, subskrypcjach i usługach cyfrowych.

FSD jest tutaj kluczowe.

W USA abonament na FSD kosztuje obecnie około 99 dolarów miesięcznie. Tesla zaczęła już także wygaszać możliwość jednorazowego zakupu systemu w Europie.

I właśnie dlatego zatwierdzenie FSD w UE ma dla Tesli gigantyczne znaczenie finansowe. Bo nagle setki tysięcy europejskich Tesli, mogłyby zacząć generować stały miesięczny przychód.

Nie jednorazowy. Stały. Co miesiąc, czyli jak typowy abonament. Niektórzy nazywają to pasywnym dochodem. Bo dajesz klientowi coś – za co on płaci w małych miesięcznych płatnościach. I jeśli tylko go na to stać, to będzie płacił przez rok, dwa a może nawet i dziesięć lat.

A inwestorzy kochają właśnie takie modele biznesowe.

Europa nadal jednak bardzo Tesli nie ufa

I tutaj zaczyna się najciekawszy fragment całej historii.

Bo mimo optymizmu Muska, część europejskich regulatorów jest wobec FSD bardzo sceptyczna. Szczególnie kraje nordyckie, jak Szwecja, Finlandia, Dania czy Norwegia. Otwarcie podważają zarówno bezpieczeństwo systemu, jak i marketingowe nazewnictwo Tesli.

Regulatorzy zwracają uwagę między innymi na:

  • zachowanie systemu na śliskiej nawierzchni,
  • reakcje auta w trudnych warunkach pogodowych,
  • sposób komunikowania możliwości FSD użytkownikom,
  • ryzyko nadmiernego zaufania kierowców do systemu.

I trzeba uczciwie powiedzieć:
część tych obaw jest całkowicie uzasadniona. Szczególnie w krajach o takim klimacie jak cała Skandynawia. Bo znacie ten moment, kiedy w zimie jedziecie na Autopilocie (nie mówię nawet o FSD), i nagle auto zabite z przodu padającym śniegiem ślepnie i wyłącza funkcje wspomagania jazdy. No właśnie…

Tesla od lat balansuje na bardzo cienkiej granicy między marketingiem a rzeczywistymi możliwościami technologii. Właśnie o to mają pretensje szczególnie Skandynawowie.

mimo to Europa może nie mieć wyboru

Bo konkurencja nie śpi.

Chińskie marki inwestują gigantyczne pieniądze w autonomiczną jazdę. Amerykanie rozwijają systemy ADAS w błyskawicznym tempie. A Europa coraz bardziej zaczyna przypominać regulatora, który próbuje zatrzymać pociąg rozpędzony już dawno poza stacją.

I właśnie dlatego Belgia jest dziś tak ważna.

To może być pierwszy sygnał, że Europa powoli zaczyna zmieniać podejście:
z blokowania technologii… na próbę kontrolowanego dopuszczenia jej do rynku.

Paradoks Tesli jest wręcz fascynujący

Bo z jednej strony firma od lat obiecuje autonomiczną przyszłość.
Z drugiej, nadal wymaga pełnego nadzoru kierowcy.

Z jednej strony regulatorzy mają ogromne wątpliwości.
Z drugiej, kolejne kraje zaczynają analizować szybkie wdrożenia.

I gdzieś pomiędzy tym wszystkim znajduje się zwykły kierowca Tesli, który po prostu chce nacisnąć jeden przycisk… i pojechać. Problem polega na tym, że Europa jeszcze nie zdecydowała, czy jest na to gotowa.

Ale po ruchu Belgii widać już wyraźnie:
ta dyskusja właśnie weszła w zupełnie nową fazę. I jeśli to pójdzie w tym kierunku, to może się okazać że „nadzorowane” FSD stanie się europejskim standardem aut Tesli.

Najważniejsze pytanie brzmi dziś inaczej niż jeszcze rok temu

To już nie jest pytanie:
„czy FSD pojawi się w Europie?”

To pytanie:
„jak szybko Europa zaakceptuje fakt, że software zaczyna przejmować kontrolę nad motoryzacją?”

A odpowiedź może nadejść szybciej, niż wielu osobom się wydaje.

Fot: tesla.comsupportfsd

WhatsApp WhatsApp us